| Kotek i myszka Slyszala co prawda juz, ze gdzies tam od czasu do czasu wylania sie straszliwy wrog myszy - kot. Napotkac go jednak nie miala jeszcze okazji, myslala wiec, ze nie zetknie sie z nim nigdy. Zreszta, po co kotu jakas tam mala myszka? Jemu przystoi raczej miec sprawe z wielgachnymi szczurami. Z myszki zaden posilek. Owego dnia mogla w ogole z norki nie wylazic, ale wziela i wyszla. Na podworku pod lopuchami bylo tak cieplo, ze az duszno i cicho - pewnie z pola jeszcze nie przygnano zywioly. W piachu obok grzebala stara pstrokata kwoka, ktora spostrzeglszy myszke dwa razy kwoknela. Myszka odbiegla od niej pare krokow ku przyzbie. Zdazyla tylko pisnac rozpaczliwie. Skads z gory spadly na nia pazurzaste lapy - o zadnej ucieczce nie moglo byc nawet mowy. Jak sie wyjasnilo, schwytala ja mloda swawolna kotka z bialymi czysciutkimi lapkami. Z poczatku myszka przestraszyla sie bardzo, ale te lapki obchodzily sie z nia tak delikatnie, ze to ja nieco uspokoilo. Pomyslala, ze jest szczesciara. Gorzej byloby znacznie znalezc sie w okropnych szponach kota. A tak moze nawet nic gorszego sie nie zdarzy. Myszka bardzo pragnela byc optymistka. Istotnie koteczka, nie zadajac myszce wiekszego bolu, chwycila ja zabkami i poniosla na czysto wymiecione podworko. Intensywnie myslac, myszka doszla do wniosku, ze wszystko raczej wskazuje na to, iz kotka nie ma zamiaru zjesc jej na obiad. Gdyby bowiem taki zamiar miala, zjadlaby ja w zaciszu pod lopuchami. Na podworzu nie bylo nikogo. Kotka polozyla myszke na ziemi. I myszka mogla nawet podjac probe ucieczki, lecz zaniechala tego, by nie rozgniewac kotki okazanym brakiem zaufania. Wciaz zywila nadzieje, ze wszystko skonczy sie dobrze. Ale kotka delikatnie szturchnela ja lapka w bok, zachecajac jakby do biegu. Wiec myszka pobiegla. Byla juz bardzo blisko norki, lecz tu ja kotka dogonila i wpila sie pazurkami w grzbiet. Poczuwszy ostry bol, myszka prawie stracila oddech. Po chwili jednak doszla do siebie, bo kotka wciaz jej jakby schrupac nie zamierzala. To byla pewnie dobra kotka i chciala sie tylko z myszka pobawic. Myszka wiec, przewrociwszy sie na grzbiet lapkami do gory, znieruchomiala udajac niezywa. Spodobalo sie to widac kotce, bo zlapala ja obiema lapkami i dalejze podrzucac do gory i w bok mala symulantke, zachecajac ja tym jakby do dalszej gonitwy. Myszka lubila te zabawe bardzo i choc byla po tym wszystkim troche wystraszona, wciaz jeszcze nie mogla uwierzyc w najgorsze. Piekna kotka obchodzila sie z nia przeciez nader lagodnie. Czy cos tak sympatycznego moze po prostu pozrec plochliwa myszke? Myszka moglaby zapewne uciec, zwlaszcza gdyby w tej zabawie znalazla sie blizej lopuchow. Braklo jej jednak determinacji. Tym bardziej, ze przeciez byla z natury optymistka i nic zlego jej dotad w zyciu nie spotkalo. Lecz kotka raptem, moze dlatego ze dosc juz sie nabawila, a moze z jakiegos innego powodu bolesnie ugryzla ja tuz przy samej szyi, tak ze myszce pociemnialo w oczach. Kotka polozyla myszke kolo lap i rozejrzala sie po podworku. Moze sie relaksowala, a moze rozwazala mozliwosc puszczenia myszki na wolnosc? Moglaby wlasciwie ja puscic. Myszce zrobilo sie naprawde niedobrze i watpliwe, czy bylaby w stanie teraz uciec. Ale nadziei nie tracila. Ufala w dobroc kotki, takiej sympatycznej, mlodej, ktorej myszka nie uczynila przeciez niczego zlego. Nawet sie na nia nie pogniewala. Wprawdzie wiedziala, ze koty sa wrogami myszy, ale i koty bywaja chyba rozne: zle i dobre. Tak jak i myszy. Na przyklad ona jest myszka dobra i zla nikomu nie uczynila. Nie skrzywdzila zadnego kota. Za coz ta kotka mialaby ja zabijac? Zeby zjesc obiad? Przeciez na obiad moze sobie zjesc jakas inna mysz, niekoniecznie ja. A kotka ciagle rozgladala sie na boki, jakby na cos czekajac. Myszka lezala bez ruchu na ziemi i rozmyslala. Rozmyslala o sprawiedliwosci. Zaiste swiat ten jest urzadzony niesprawiedliwie, skoro jedne stworzenia sa silne i aroganckie, a inne slabe i plochliwe. Slabym i plochliwym zyje sie zle, moze wiec dlatego tak marzy im sie sprawiedliwosc, dobroc, spolegliwosc? Silni potrzebuja jeszcze wiecej sily, gdyz sila daje sile. Ale co ma poczac myszka z karkiem nie do konca jeszcze przegryzionym? Na szczescie kotka nie jest taka straszna, ma nawet sympatyczna mordke, wasy... Ale dlaczego sie tak oblizuje? Co to znaczy? Raptem kotka zadrzala, spojrzawszy z ukosa na pobliski ganek. Malenkie cialko myszki zamarlo ze strachu: na ganku, wygiawszy bojowo ogon, stal straszny kocur; musial, widac, wypatrzyc kotke z nieszczesna myszka. Kotka to zrozumiala. Blyskawicznie chwycila myszke mocno w zeby i skoczyla miedzy lopuchy. Tam biedna myszke ostatecznie u smiercila. Ostatnia jej mysla bylo: dobrze, ze uratowalysmy sie od kocura. Myszka byla optymistka do ostatniego tchu. Tlumaczenie: Czeslaw Seniuch
|